Rush - Hemispheres (1978) 2/2


 

30.10.2026


Druga część eseju poświęconego szóstemu albumowi studyjnemu kanadyjskiego tria. W pierwszej skupiłem się na muzycznej zawartości, teraz czas na nieco bardziej pogłębione refleksje. Specyfika muzyki, ewolucja stylu, mocne i słabe strony oraz determinanty rozwoju.

Rush - Hemispheres (1978) 1/2

 


22.10.2026


Poprzedni album zespołu był świadectwem jego rozwoju. W 1978 roku zapewne wielu zwolenników grupy zadawało sobie pytanie - czy zdołają utrzymać poziom dwóch poprzednich wydawnictw? Ich obawy okazały się płonne.

Depeche Mode – Some Great Reward (1984)


 

13.10.2026


Na wstępie muszę przyznać, że właśnie do tej płyty Depeche Mode mam największy sentyment. Gdy album ukazał się na rynku właśnie zaczynałem interesować się muzyką. Moją uwagę przykuły od razu „People Are People”, „Master And Servant” i „Somebody”, które pojawiły się na liście przebojów „Trójki”. Później dowiedziałem się, że wszystkie pochodzą z płyty „Some Great Reward”.

Polifonia średniowiecza 6/22


 

3.10.2026


Ars Antiqua

 

Zazwyczaj szkoła Notre Dame jest traktowana jako jeden z segmentów Ars Antiqua. Jednak w drugiej połowie XIII wieku muzyka nieco zmienia swój charakter, pojawiają się nowe tendencje rozwojowe. W owym czasie, zrazu nieśmiało, mało wyraziście, kształtowało się podglebie dla przeobrażeń, które gruntownie przeora świat starych dźwięków, torując drogę dla Nowej Muzyki. 

Takehiro Honda - fortepianowe trio jazzowe w japońskim wydaniu


 

25.09.2026


Takehiro Honda był jednym z lepszych japońskich pianistów jazzowych. Jego reprezentatywne albumy z lat 70., nagrane w konwencji fortepianowego tria, można zaliczyć do klasyki kameralnego jazzu z Kraju Kwitnącej Wiśni. Postanowiłem wybrać i nieco przybliżyć dwa, które uważam za najciekawsze i najbardziej charakterystyczne dla jego twórczości.

Soft Machine - poradnik dla początkujących


 

18.09.2026

Ostatnio byłem mniej aktywny na blogu. Dlatego zdecydowałem się szybko napisać coś nowego. Kolega Mariusz zainspirował mnie, aby w ramach bonusu dorzucić jeszcze coś na temat Soft Machine. Kiedyś zrobiłem coś podobnego z dyskografią Franka Zappy.

Soft Machine - Live At The Proms (1988, nagrany w 1970)

 



17.09.2026

W przypadku Soft Machine znajomość studyjnej dyskografii to stanowczo za mało. Niezwykle istotnym dopełnieniem ich dorobku są liczne nagrania koncertowe. Na żywo grupa pokazywała nieco inne oblicze. Najbardziej rozimprowizowanym kolektywem byli w latach 1970-1972.

Paul Dukas - czarnoksiężnik francuskiego impresjonizmu


 

23.08.2026


MODERNIZM - TWÓRCY, DZIEŁA, INNOWACJE (1890-1930) 31/100

Jeszcze jeden przedstawiciel francuskiej szkoły muzycznej. Przez pewien czas zastanawiałem się, czy umieścić go w tym zestawieniu. Ostatecznie uznałem, że będzie dobrym dopełnieniem francuskiej linii muzycznej, biegnącej od neoromantyzmu do impresjonizmu.

1973 - Przegląd płyt - mój TOP 100 11/22


 

15.08.2026


51-55

Kolejna propozycja znaczących wydawnictw z 1973 roku. Dzisiejszy segment zdominowały różne oblicza elektrycznego jazzu. Pojawiają się również dwa arcyklasyki - rockowy dwupłytowiec w wydaniu koncepcyjnym oraz wzorzec z Sèvres dla miłośników zeuhl.

Miroslav Vitouš - wczesne albumy elektryczne

 


14.07.2026

Solowe albumy Wayne’a Shortera i Joe Zawinula z przełomu lat 60. i 70. często są wiązane z wczesnym „elektrycznym” Milesem. Zważywszy na personalne powiązania i inspiracje muzyczne, bynajmniej nie tylko jednokierunkowe, ma to swoje uzasadnienie. Czeski kontrabasista znał autora „Bitches Brew” nie tylko z płyt.

Magma - 1001° Centigrades (1971)


 

2.07.2026


Zeuhl nie sposób wyobrazić sobie bez orkiestry Christiana Vandera. Wraz z „1001° Centigrades” zaczyna się najbardziej tłusty artystycznie okres w historii bandu. Niniejszy tekst jest próbą nakreślenia estetycznej ewolucji zespołu w jego wczesnym okresie działalności.

New romantic – próba apologii 5/5

 


15.06.2026

Noworomantyczne królestwo miało różne odcienie stylistyczne, dlatego należy wystrzegać się formułowania jednoznacznych ocen na jego temat. Tym bardziej, że poziom artystyczny jego przedstawicieli był bardzo zróżnicowany. Nie brakowało trzeciorzędnych epigonów, których muzyka mogła odstręczać swoją siermiężnością, czy też wręcz tandeciarstwem. Większość wykonawców była nad wyraz przeciętna, jednak to bynajmniej nie wszystko.

Chick Corea - The Song Of Singing (1971)

 


4.04.2026

Początek lat 70. był bodaj najbardziej intensywnym okresem pracy naszego bohatera. Koncerty, sesje nagraniowe z Milesem Davisem i kwartetem Circle. Mało tego, dosłownie co kilka miesięcy ukazywały się solowe płyty pianisty. Jedną z nich była „The Song Of Singing”, której poświęcę więcej miejsca.

1973 - Przegląd płyt - mój TOP 100 10/22

 


27.05.2026

56-60

Kolejny segment płyt z tego rocznika został zdominowany przez solistów. Każdy z nich to inna stylistyczna kraina. Wszystkie są wymownym świadectwem tego, z jak mocnym rocznikiem mamy do czynienia.

Polifonia średniowiecza 5/22


 

17.05.2026

SZKOŁA NOTRE DAME - PEROTINUS

Pozostaniemy jeszcze w czasach szkoły Notre Dame. Tym razem czas na drugiego giganta średniowiecznej polifonii. Perotinus jest czasami przedstawiany jako pierwszy nowoczesny kompozytor w tradycji zachodniej. Jego wpływ na rozwój muzyki nie ograniczył się tylko do czasów Ars Antiqua. Na jego dziedzictwo powołuje się choćby znany klasyk minimalizmu - Steve Reich.

Genesis - ,,…and then there were three...’’ (1978). Okres przełomu 3/3


 

9.05.2026

Dalszy ciąg rozważań na temat dziewiątego albumu studyjnego Genesis. Obecnie ,,…and then there were three...’’ nie wzbudza już większych emocji, jednak w 1978 roku w gronie progresywnej braci nieźle iskrzyło. Czy muzycy autentycznie zapragnęli dokonać liftingu stylistycznego, bowiem dalsze granie na modłę progresywną de facto byłoby czymś regresywnym? A może jednak zapragnęli dorwać się do konfitur? W grę mogły wchodzić obydwa warianty plus wiele innych czynników i uwarunkowań.

Genesis - ,,…and then there were three...’’ (1978). Okres przełomu 2/3


 

26.04.2026


Jak to jest z tym albumem? Na przestrzeni lat spotykałem się z różnymi narracjami. Dla jednych ,,…and then there were three...’’ był przykładem radykalnej wolty stylistycznej, inni akcentowali ewolucyjny proces transformacji. Jedno nie ulega wątpliwości. Płyta odniosła ogromny sukces komercyjny. Dla muzyków był to kolejny impuls świadczący o tym, że uproszczenie formuły ma swoje plusy.

Genesis - ,,…and then there were three...” (1978). Okres przełomu 1/3


16.04.2026


 „Wind & Wuthering” (1976) trudno nazwać albumem przejściowym, gdyż zdecydowanie trzyma się jeszcze konwencji progresywnej. Mało tego, część krytyków muzycznych zarzucała grupie, że okopała się na swoich „progresywnych zasiekach” i zaczyna powielać stare pomysły. Głównie chodziło o nagrania z pierwszej strony płyty.  Czy tak było w istocie? Do tematu powrócę w obszernym eseju poświęconym tej wybornej płycie.

Claude Debussy 6/6


5.04.2026


MODERNIZM - TWÓRCY, DZIEŁA, INNOWACJE (1890-1930) 30/100

 CLAUDE DEBUSSY - PREKURSORSKI CHARAKTER TWÓRCZOŚCI

Ponownie zajmiemy się impresjonistycznym wariantem Nowej Muzyki. W tym kontekście warto podkreślić, że Claude Debussy wprost nie cierpiał tego terminu. W poprzednich pięciu częściach przedstawiłem najważniejsze dzieła artysty.  Finałowy segment będzie miał bardziej ogólny charakter. Głównie skupię się na jego muzycznych innowacjach.