Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Genesis. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Genesis. Pokaż wszystkie posty

Genesis - ,,…and then there were three...’’ (1978). Okres przełomu 2/3


 

26.04.2026


Jak to jest z tym albumem? Na przestrzeni lat spotykałem się z różnymi narracjami. Dla jednych ,,…and then there were three...’’ był przykładem radykalnej wolty stylistycznej, inni akcentowali ewolucyjny proces transformacji. Jedno nie ulega wątpliwości. Płyta odniosła ogromny sukces komercyjny. Dla muzyków był to kolejny impuls świadczący o tym, że uproszczenie formuły ma swoje plusy.

Genesis - ,,…and then there were three...” (1978). Okres przełomu 1/3


16.04.2026


 „Wind & Wuthering” (1976) trudno nazwać albumem przejściowym, gdyż zdecydowanie trzyma się jeszcze konwencji progresywnej. Mało tego, część krytyków muzycznych zarzucała grupie, że okopała się na swoich „progresywnych zasiekach” i zaczyna powielać stare pomysły. Głównie chodziło o nagrania z pierwszej strony płyty.  Czy tak było w istocie? Do tematu powrócę w obszernym eseju poświęconym tej wybornej płycie.

Genesis - Duke (1980). Czas transformacji 3/3. Specjalny dodatek dla audiofilów


 

 7.09.2024

 

W swoich tekstach o muzyce skupiam się na kwestiach artystycznych. Tym razem coś dla audiofilów, szczególnie tych, których kręci analogowy świat dźwięku. Na przestrzeni lat  „Księcia” słyszałem na różnych nośnikach. W tym przypadku skupię się jednak na wydaniach winylowych. Z ciekawości zrobiłem również pomiary DR, czyli zakresu dynamiki.

Genesis - Duke (1980). Czas transformacji 2/3


 

1.09.2024

 

Jeszcze raz pochylmy się nad „Księciem”. Szukamy słabych i mocnych stron tego wydawnictwa, jednocześnie oddzielamy „stare” od „nowego”. Warto pokusić się również o ogólne wnioski - choćby z tego względu, że jest to jeden z tych albumów, które nie jest łatwo globalnie ocenić.

Genesis - Duke (1980). Czas transformacji 1/3


 

 26.08.2024

 

Na temat Genesis nie da się pisać krótko, dlatego bardzo obszerny tekst podzieliłem na trzy części. „Książę” to jeden z tych albumów, na którym smakowite kąski znajdą zarówno zwolennicy rocka progresywnego, jak i pop rocka. Rzecz jasna, w grę wchodzi również wariant negatywny. Muszę przyznać, że długo miałem z nim problem. Po wielu latach okres adaptacyjny dobiegł końca i wreszcie mogę powiedzieć, że udało nam się zaprzyjaźnić. No, może nie do końca...

Genesis - odrzuty z sesji nagraniowych

 


28.102023


Słuchając nagrań grupy, które były odrzutami z sesji można dojść do przekonania, że niejednokrotnie selekcja nie była optymalna. Genesis był specyficznym zespołem. Każdy z muzyków był kompozytorem, dlatego często zdarzała się sytuacja, że artyści mieli nadmiar pomysłów. Stosowano wtedy zasadę demokratycznego głosowania. Utwory, które zdobyły najmniej głosów, były często wydawane na drugiej stronie singla lub na maxi singlu. W najgorszym razie trafiały do szuflady.

Genesis - The Lamb Lies Down On Broadway 3/3


 

 11.03.2023

 

W pierwszej połowie lat 70. media muzyczne często przeceniały rolę Petera Gabriela w Genesis. Doszło nawet do tego, że część dziennikarzy i postronnych słuchaczy sądziło, że autorem całego materiału był wokalista. Warto sprawdzić sobie w różnych źródłach, jak było naprawdę. Dla przykładu - na wydanym rok wcześniej „Selling England By The Pound” Gabriel był współautorem tylko jednego z trzech progresywnych klasyków - „Dancing With The Moonlit Knight”. „Firth Of Fifth” to głównie dzieło Banksa, choć nie można zapominać o współudziale Rutherforda. Podobnie było przypadku „The Cinema Show”. Niewielki udział miał w nim również Phil Collins. Biorąc pod uwagę całokształt, czyli lata 1967-1975, pod względem muzycznym Peter Gabriel nie wnosił aż tak wiele.

Genesis - The Lamb Lies Down On Broadway 2/3


 

 22.01.2023

 

Zgodnie z obietnicą powracam do „Baranka”. Tym razem skupimy się na wątku, który w twórczości Genesis jest czymś marginalnym. Zważywszy na fakt, że strategia artystyczna Banksa i spółki była w tym względzie dość symptomatyczna, warto się nad tym pochylić. W kontekście „The Lamb Lies Down On Broadway” jest to ciekawa kwestia, bowiem chodzi nie tylko o tropy muzyczne, ale także literackie.

Genesis - The Lamb Lies Down On Broadway 1/3


 

22.12.2022

 

To jeden z tych albumów, o których napisano już niemal wszystko. Dlatego nie mam zamiaru umieszczać na moim blogu jeszcze jednej recenzji. W swoich trzech tekstach skupię się na różnych wątkach, które, w większym lub mniejszym stopniu, są związane z „Barankiem”. Nie chciałbym, aby na przestrzeni kilkunastu dni twórczość jednego wykonawcy zdominowała „Astralną Odyseję Muzyczną”, dlatego poszczególne części będą się pojawiać mniej więcej co miesiąc.