Claude Debussy 6/6


5.04.2026


MODERNIZM - TWÓRCY, DZIEŁA, INNOWACJE (1890-1930) 30/100

 CLAUDE DEBUSSY - PREKURSORSKI CHARAKTER TWÓRCZOŚCI

Ponownie zajmiemy się impresjonistycznym wariantem Nowej Muzyki. W tym kontekście warto podkreślić, że Claude Debussy wprost nie cierpiał tego terminu. W poprzednich pięciu częściach przedstawiłem najważniejsze dzieła artysty.  Finałowy segment będzie miał bardziej ogólny charakter. Głównie skupię się na jego muzycznych innowacjach.

Wielki Francuz zakwestionował stary porządek systemu funkcyjnego dur-moll, odrzucał również niektóre pomysły na nowe kształtowanie materiału dźwiękowego. Nie ukrywał, że nie przepada za Wagnerem, choć w latach jego młodości było zgoła inaczej. Rozbudowana wagnerowska chromatyka znalazła swoich kontynuatorów, tymczasem Debussy poszedł inną drogą. Przedmiotem jego zainteresowania była gama całotonowa i tzw. dysonans wyswobodzony, traktowany jako plama dźwiękowa. Dużo eksperymentował z szeregami akordów fortepianowych, łączonych na pedale, co w rezultacie prowadziło do wielce osobliwej aury dźwiękowej. Tak oto, w największym skrócie, wykuwał się pomysł na Nową Muzykę, wyzwoloną z niewolniczego systemu dur-moll.

Najistotniejsze nie było jednak to, że Debussy odkrył nowy system tonalno-dźwiękowy. Doniosły w skutkach okazał się fakt, związany z tym, że po raz pierwszy w historii muzyki przeniósł punkt ciężkości na autonomię dźwiękową i asocjacyjne kształtowanie harmoniki. W twórczy sposób wykorzystywał nie tylko skalę całotonową, ale także archaiczne skale antyczne, kościelne i pentatonikę. Zmienia się gradacja poszczególnych elementów muzycznych. W twórczości Debussy'ego pierwszorzędną rolę odgrywa nie melodia, ale brzmienie. Osoby, które są wyczulone na różne niuanse kolorystyczne, powinny dobrze odnaleźć się w tym niezwykłym świecie dźwięków. Kolejne pokolenia kompozytorów, które również na piedestał chciały wynieść brzmienie, jeszcze bardziej zradykalizowały przekaz. Dobrym przykładem tego typu tendencji może być sonoryzm.

Debussy w swobodny sposób podchodził do architektoniki kompozycji. Nie trzymał się niewolniczo schematów formalnych wypracowanych przez poprzedników. Muzyka rozwijała się organicznie - jeden motyw wypływa z drugiego, nie jest schematycznie powtarzany. W sferze rytmicznej również podążał swoją drogą. Nierzadko zacierał wyraźne metrum, stosował synkopy i triole. W rezultacie muzyka płynęła swobodnie bez wyraźnego taktu. Pisząc o muzyce nieraz zdarza Nam się pochwalić artystę, że skutecznie potrafi wyzyskać element ciszy, jako element strukturalny dzieła muzycznego. Autor „La Mer” był jednym z pierwszych kompozytorów, który docenił rolę pauzy i ciszy. Był to środek wyrazu, którym operował w świadomy sposób. Debussy chętnie operował sugestią i aluzją, zamiast dosłownością. Tym samym można go uznać za jednego z prekursorów muzycznego symbolizmu.

Muzyka XX wieku często odbierana jest jako hermetyczna, wręcz nieprzyjazna słuchaczowi, który czuje się bardziej zakorzeniony w tradycyjnym systemie wartości muzycznych. Muzyka Debussy’ego może być różnie odbierana. O ile wczesna twórczość z okresu  „Prélude à l'après-midi d'un faune” (1894) i „Nocturnes” (1897-1899) spokojnie może jeszcze liczyć na względy przeciętnego bywalca filharmonii, to już w przypadku kompozycji, które powstały w XX wieku, zaczynają się schody. Jedna z wizytówek artysty, czyli „La Mer” (1905), nie ma może zbyt dużego potencjału, aby stać się filharmonicznym „przebojem”, jednak wciąż jest wystarczająco komunikatywna, stąd jej obecność w repertuarze koncertowym. Problemy zaczynają się w przypadku dzieł baletowych „Jeux” (1912-1913), „Khamma” (1911-1912) i „La Boîte à Joujoux (1913). Na polu muzyki fortepianowej podobnie jest w przypadku obydwu cyklów preludiów (1907-1910, 1909-1912) oraz etiud (1915). To już muzyka niełatwa w odbiorze, wymagająca pewnego osłuchania. Tuż po premierze nieraz spotykała się z oporem materii społecznej. Muzyka Debussy’ego nie jest synonimem sztuki niezrozumiałej. Jego twórczość z „późnego” okresu dobrze pokazuje jednak, jak progresywni kompozytorzy z okresu moderny stopniowo oddalali się od słuchaczy.

 

Płyta godna uwagi związana z tematem:

 Claude Debussy - Orchestral Works: La mer; Nocturnes; Printemps; Jeux; Images; Prélude à l'après-midi d'un faune - New Philharmonia Orchestra - Cleveland Orchestra - Pierre Boulez (1995)

 Świetne dwupłytowe wydawnictwo z muzyką orkiestrową Debussy’ego. Już wcześniej rekomendowałem inną płytę Bouleza i Cleveland Orchestra, na której pojawiła się muzyka słynnego francuskiego kompozytora. „Orchestal Works”, wedle mojego mniemania, jest jeszcze lepszy. Nie będę rozwodził się na temat klasyków w rodzaju „La mer” i „Prélude à l'après-midi d'un faune”, ponieważ są dobrze znane, ponadto już niejednokrotnie przewijały się w tematach poświęconych Debussy’emu. Tym razem chciałbym wyeksponować przepyszną interpretację „Nocturnes” (1897-1899) na chór i orkiestrę. To bodaj najlepsza wersja tego utworu, jaką miałem okazję usłyszeć. Szczególnie wyróżnia się eteryczny, czasami wręcz nieziemski chór, który tworzy niesamowitą atmosferę. W innych interpretacjach partie chóru nie były już tak frapujące. Jeśli ktoś chciałby mieć w swojej kolekcji wydawnictwo z muzyką orkiestrową Debussy’ego, to właśnie „Orchestral Works” jest idealnym kandydatem na półkę. Najwyższy znak jakości.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz