Claude Debussy 5/6

 


28.02.2026


MODERNIZM - TWÓRCY, DZIEŁA, INNOWACJE (1890-1930) 29/100

CLAUDE DEBUSSY - DWIE KSIĘGI PRELUDIÓW

Po raz ostatni zapuszczamy się do fortepianowego świata Debussy’ego. Poprzednim razem skupiłem się na „Zakątku dziecięcym”, który może być znakomitym wstępem do twórczości autora „La Mer”. Teraz uderzymy w zupełnie inny deseń, bowiem pojawią się dwa niezwykle wyrafinowane cykle fortepianowe. Obydwa są wzorcowym przykładem impresjonistycznej pianistyki.

Dwie księgi preludiów Debussy’ego stawiają przed pianistą nie lada wymagania. W tym przypadku nie wystarczy olśniewająca technika. Jedną z głównych cech jego muzyki jest niezwykła subtelność, nawet jak na standardy tzw. muzyki poważnej. Kolejnym istotnym elementem, z którym musi zmierzyć się pianista, to bogactwo kolorystyczne. Wyczulenie na całą gamę barw jest  wręcz nieodzowne. Z takim materiałem może poradzić sobie jedynie nienaganny technicznie pianista, obdarzony ogromną wrażliwością, potrafiący wczuć się umiejętnie w realia epoki i specyfikę twórczości kompozytora. Niełatwo jest zespolić wszystkie wspomniane cechy w koherentną całość.

Ot, choćby debussy’owskie Preludia w interpretacji Krystiana Zimermana. Jeśli chodzi o warsztat pianistyczny, trudno się czegokolwiek przyczepić, jednak w trakcie słuchania miałem pewne wątpliwości, czy nasz Mistrz zdołał w pełni wczuć się w istotę tej muzyki. Częstokroć  miałem nieodparte wrażenie, że jego interpretacja, po części, jest obciążona romantyczną manierą. Utwierdziłem się w tym jeszcze bardziej, gdy usłyszałem mistrzowską interpretację Arturo Benedetti Michelangelego. Tak właśnie wyobrażam sobie istotę impresjonistycznej pianistyki. Muzyka mocno sensualistyczna, niezwykle wyczulona na różne niuanse kolorystyczne, rozmazane kontury, plamy dźwiękowe, rozpływające się melodie.

Do tej pory słyszałem cztery różne interpretacje preludiów.  Byli to giganci sztuki pianistycznej. Obok wspomnianego Zimermana, byli to Claudio Arrau, Światosław Richter i Arturo Benedetti Michelangeli. Generalnie - wszystkie przypadły mi do gustu. Każdy z pianistów nieco inaczej odczytał utwory, kładąc nacisk na inne elementy przekazu muzycznego. Gdybym miał oceniać je pod kątem wierności przesłania, to odnoszę wrażenie, że chyba najlepiej impresjonistycznego ducha muzyki oddali Arturo Benedetti Michelangeli i Światosław Richter. W przypadku Richtera zapis był niestety dość wiekowy, co wiązało się z różnymi mankamentami natury technicznej.

Summa summarum – najbardziej poleciłbym Arturo Benedetti Michelangelego, który, jak zwykle, jest rewelacyjny. Na pewno warto słuchać preludiów w różnych wersjach. Interpretacje wybitnych pianistów sprawiają, że utwory odkrywamy niejako na nowo. Każdy z nich ma zazwyczaj własny pomysł czy też klucz, jak odczytać dzieło wielkiego francuskiego kompozytora. Nic tylko słuchać … Na koniec jeszcze ciekawostka dla rockfanów. Jedno z preludiów - „La Cathedrale Engloutie”, swoją drogą jedno z najpiękniejszych, wziął na warsztat Renaissance. Kłania się „At The Harbour” z  „Ashes Are Burning” (1973). Jeśli ktoś nie zna, można posłuchać i wyrobić sobie zdanie. 

 

 Płyta godna uwagi związana z tematem:

Claude Debussy –  Arturo Benedetti Michelangeli Plays Debussy (nagrania z lat 1971-1988, edycja kompaktowa - 1995)

Wspaniały dwupłytowy album, na którym zebrano różne podejścia do muzyki Debussy’ego słynnego włoskiego pianisty. Znajdziemy na nim obydwie księgi preludiów, dwie części „Images” i „Children’s Corner”. Jeśli ktoś jest zaniepokojony faktem, że nagrania są już dość wiekowe śpieszę donieść, że obawy są nieuzasadnione. Kompozycje zarejestrowane dla Deutsche Grammophon brzmią doskonale. Można  w pełni cieszyć się muzyką! Nie muszę chyba dodawać, że interpretacje Arturo Benedetti Michelangelego są zjawiskowo piękne. To jeden z tych albumów, do których chciałoby się często powracać.

 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz