Chick Corea - The Song Of Singing (1971)

 


4.04.2026

Początek lat 70. był bodaj najbardziej intensywnym okresem pracy naszego bohatera. Koncerty, sesje nagraniowe z Milesem Davisem i kwartetem Circle. Mało tego, dosłownie co kilka miesięcy ukazywały się solowe płyty pianisty. Jedną z nich była „The Song Of Singing”, której poświęcę więcej miejsca.

Tydzień po oficjalnej premierze „Bitches Brew” (1970) Corea wchodzi do nowojorskiego studia i w ciągu dwóch dni nagrywa kolejny album solowy „The Song Of Singing”. Mało tego, dokładnie tego samego dnia - 7 kwietnia 1970 roku Davis et consortes rejestrują istotny segment „A Tribute To Jack Johnson”. Dlaczego wspominam o legendarnych wydawnictwach trębacza? Warto zwrócić uwagę, jak bardzo różniła się muzyka Corei od tego, co nagrywał wówczas Miles Davis. Świadczy to o tym, że był dojrzałym i idiomatycznym muzykiem, który chciał przede wszystkim podążać własną drogą. Nie inaczej będzie w przypadku innych wybitnych davisowskich alumnów (Wayne Shorter, Herbie Hancock, Joe Zawinul, John McLaughlin, Keith Jarrett, Tony Williams, Jack DeJohnette). Świadomie to podkreślam, bo czasami zbyt mocno eksponuje się przemożny wpływ autora „In A Silent Way”, zapominając lub w zbyt małym stopniu eksponując rolę jego znakomitych współpracowników.

Corea powraca do konwencji klasycznego jazzowego tria. W przeciwieństwie do sesji „Is” decyduje się grać tylko na akustycznym fortepianie. W studiu wspomagają go: przyjaciel z zespołu Milesa Davisa, Dave Holland oraz amerykański perkusista Barry Altschul. W tym czasie ukonstytuuje się również kwartet Circle, do którego dołączy Anthony Braxton. „The Song Of Singing” kontynuuje linię free jazzową, aczkolwiek w niejednym różni się od nagrań znanych z „Is” i „Sundance”. Nie uświadczymy na nim mocno zradykalizowanych odjazdów, w sferze formalnej również dostrzegalne są zmiany. Corea odchodzi tym razem od rozbudowanych kompozycji, skupiając się na nieco bardziej zwartej formie wypowiedzi. Najdłuższy na płycie „Nefertiti” trwa zaledwie siedem minut. Konwencja tria sprawia, że muzyka przybiera bardziej kameralny charakter. Nie oznacza to jednak, że jest łatwiejsza w odbiorze. Na „The Song Of Singing” jeszcze trudniej wyłapać jakiekolwiek linie melodyczne, wiele fragmentów jest wręcz amelodycznych. W dużej mierze wynika to z tego, iż w ówczesnm czasie pianistę bardziej interesowały poszukiwania kolorystyczne i harmoniczne. Duży nacisk kładł na zbiorową improwizację i interakcje między muzykami w zespole.

Muzyka na „The Song Of Singing” często ma introspektywny charakter, zazwyczaj jest chłodna, wręcz intelektualna. Ortodoksyjni fani jazzu zapewne mogliby jej zarzucić, że mało swinguje. Nie odnajdziemy tu jeszcze żadnego efekciarstwa, które często przypisywano pianiście w okresie Return To Forever (począwszy od „Hymn Of The Seventh Galaxy”). W zestawie wyróżnia się kilka kompozycji. Intrygująca wersja „Toy Room jest znacznie mniej radykalna niż jej odpowiednik koncertowy grany przez Circle. Nie inaczej jest w przypadku "Nefertiti", swobodnej interpretacji kompozycji Wayne'a Shortera, znanej z płyty Milesa Davisa pod tym samym tytułem. Corea nadał jej bardziej eksperymentalny charakter, w dużym stopniu odzierając z melodii. Po raz kolejny daje wyraz fascynacji muzyką współczesną („Ballad I”, „Ballad III”, „Nefertiti”). „The Song Of Singing” jest nie tylko przykładem fuzji bardziej tradycyjnych i awangardowych elementów jazzu. W ciekawy sposób buduje mosty między tradycją jazzową a światem muzyki współczesnej. Nierzadko w jej eksperymentalnym wydaniu, przywołując skojarzenia ze szkołą darmsztadzką. Nie był to przepis na sukces komercyjny. Duchowa transformacja w niemałym stopniu sprawi, że mocno zrewiduje swoje artystyczne priorytety i podąży inną ścieżką muzyczną.


Chick Corea - The Song Of Singing (1971)

A1 Toy Room (Holland) 5:51

A2 Ballad I (Corea, Holland, Altschul) 4:17

A3 Rhymes (Corea) 6:50

B1 Flesh (Corea) 6:06

B2 Ballad III (Corea, Holand, Altschul) 5:34

B3 Nefertiti (Shorter) 7:05

 

Skład:

Chick Corea – fortepian

Dave Holland – kontrabas

Barry Altschul – perkusja



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz