Miroslav Vitouš - wczesne albumy elektryczne

 


14.07.2026

Solowe albumy Wayne’a Shortera i Joe Zawinula z przełomu lat 60. i 70. często są wiązane z wczesnym „elektrycznym” Milesem. Zważywszy na personalne powiązania i inspiracje muzyczne, bynajmniej nie tylko jednokierunkowe, ma to swoje uzasadnienie. Czeski kontrabasista znał autora „Bitches Brew” nie tylko z płyt.

Miroslav Vitouš otarł się o współpracę z Milesem Davisem. W 1967 roku grał z nim przez tydzień, zastępując Rona Cartera. Z kolei w 1970 roku wystąpił na jednym koncercie. Wkrótce po nim drogi muzyków rozeszły się, bowiem mieli rozbieżne koncepcje na temat roli i znaczenia basu. Miles szukał gitarzysty basowego obdarzonego funkowym feelingiem, grającego ostinatowe struktury rytmiczne. Ostatecznie zdecydował się na Michaela Hendersona, który w latach 1970-1975 był członkiem jego zespołu. Vitouš chciał tworzyć bardziej złożone i mniej schematyczne linie na swoim instrumencie. Inaczej postrzegał również rolę i zadania współczesnego kontrabasisty. W tym czasie postanowił już odejść od konwencjonalnej gry na kontrabasie. Dążył do jego stopniowej emancypacji. Jego pragnieniem było to, aby kontrabas, a później gitara basowa, stały się instrumentami solowym. W tym samym stopniu, co gitara, saksofon czy też  fortepian. Szersze grono jazzfanów poznało jego koncepcje oraz styl gry z wczesnych płyt Weather Report. W rzeczywistości powstały i były rozwijane już wcześniej na jego autorskich płytach nagranych w latach 1969-1970. Dokładnie chodzi o „Infinite Search” i „Purple”.

 

 Infinite Search (1970)



Trzeba przyznać, że Vitouš miał sporo szczęścia. Nie tylko udało mu się szybko nagrać album solowy, ale także uzyskać wsparcie mocnego kolektywu. W studiu spotkała się doborowa grupa muzyków: Joe Henderson (saksofon), John McLaughlin (gitara), Herbie Hancock (elektryczny fortepian), Jack DeJohnette (perkusja), Joe Chambers (perkusja). Istotne jest to, że wówczas byli w apogeum swoich możliwości twórczych. Nie dziwi zatem fakt, że ostatecznie powstało wyborne wydawnictwo. Do dnia dzisiejszego „Infinite Search” jest oceniany niezwykle wysoko. Zdaniem niemałej części krytyków i jazzfanów jest jego największym osiągnięciem artystycznym w solowej dyskografii. Czeski kontrabasista zaproponował nowoczesną i ambitną odmianę fusion, która była wypadkową dwóch tradycji jazzowych: amerykańskiej i europejskiej. Śmiało zapuszcza się w różne rejony stylistyczne, proponując świeży ekstrakt „środkowego” jazzu, fusion i free. W rezultacie powstał intrygujący wariant nowoczesnego muzykowania. W niejednym względzie antycypujący różne koncepcje, które później w pełni objawiły się na wczesnych płytach Weather Report (eponimiczny debiut, „I Sing The Body Electric”). Na „Infinite Search” faktura brzmieniowa jest w dużym stopniu „zelektryfikowana” (gitara, fortepian Fender Rhodes). W embrionalnej formie ujawniają się nowe tendencje w podejściu do gry na kontrabasie. Wyrazistą egzemplifikacją tego procesu jest „Epilogue”. Dla miłośników elektrycznego jazzu jest to jazda obowiązkowa.

 

 Purple (1970)

 



Rychło po debiucie światło dzienne ujrzał drugi autorski album kontrabasisty. I tym razem respekt budzi kapitalny skład. Obok lidera projektu udzielają się: Joe Zawinul (elektryczny fortepian), John McLaughlin (gitara), Billy Cobham (perkusja). Pojawiają się zatem dwa istotne ogniwa Weather Report i Mahavishnu Orchestra. Niewiele brakowało a w przypadku pierwszego bandu byłyby nawet trzy, jednak McLaughlin odrzucił propozycję dołączenia do oryginalnej inkarnacji. Line-up jest jeszcze lepszy niż na „Infinite Search”, jednak nie zawsze jest to gwarancją sukcesu. Po wybornym debiucie Purple niestety trochę rozczarował. Tym razem zabrakło nieco jakości w sferze kompozytorskiej. Nie do końca przekonują niektóre wybory. Wedle mojego przekonania, Vitouš w zbyt dużym stopniu wyeksponował brzmienie swojego instrumentu. W rezultacie niektóre fragmenty płyty rażą trochę monotonią, brakuje w nich elementu zaskoczenia i urozmaicenia. Pomimo pewnych słabości wydawnictwa, Vitouš jeszcze raz udowodnił, że jest jednym z najbardziej utalentowanych i oryginalnych młodych basistów na jazzowej scenie. Jego styl jest już niemal w pełni wykrystalizowany, stopniowo postępuje proces indywidualizacji. Oprócz rozwijania bardziej zautonomizowanej formy gry na kontrabasie, autor „Infinite Search” stara się również poszerzać paletę brzmieniową swojego instrumentu. W każdym utworze, w większym lub mniejszym stopniu, gra smyczkiem. Album godny uwagi.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz