18.09.2026
Ostatnio byłem mniej aktywny na blogu. Dlatego zdecydowałem się szybko napisać coś nowego. Kolega Mariusz zainspirował mnie, aby w ramach bonusu dorzucić jeszcze coś na temat Soft Machine. Kiedyś zrobiłem coś podobnego z dyskografią Franka Zappy.
I The Soft Machine (1968), Volume Two (1969).
Na dobry początek dla fanów muzyki rockowej. Debiut jest najbardziej rockowy, „dwójeczka” już bardziej dojrzała i wyrafinowana. Jeśli ktoś unika jazzu i nie przepada za muzyką instrumentalną, nie musi się obawiać.
II Dla miłośników rocka psychodelicznego.
Powyższe albumy ze szczególnym uwzględnieniem „Volume Two”, bo to jedno z największych arcydzieł gatunku. Wczesne wcielenie psychodeliczne znajdziecie na ciekawym „Middle Earth Masters” (2006, nagrania koncertowe z lat 1967-1968).
III Bundles” (1975), Softs (1976).
Coś dla osób, które lubią jazz rock, ale nie w jego bardziej zakręconym wcieleniu. To już mocno odmienna inkarnacja zespołu. Przyjazna dla nieco bardziej tradycyjnie zorientowanych słuchaczy. Jazz rock w wydaniu „akademickim”, melodyjny, nieunikający konsonansów. Z tego duetu, nade wszystko, godny uwagi jest „Bundles”. Soft Machine z gitarą w roli głównej - i to jaką! Allan Holdsworth w znakomitej formie.
IV Third (1970).
Fuzja eksperymentalnego jazz rocka, psychodelii i elektroniki w pomnikowym wydaniu. Początkujący raczej nie powinni od tego zaczynać, ale zawsze można spróbować. Najwyżej trochę pokąsa. W swoim gatunku niekwestionowane arcydzieło. Jazda obowiązkowa!
V Fourth (1971), Fifth (1972).
Bardziej „mózgowa” odmiana fusion. Soft Machine mocno oddalił się od rockowego królestwa. Raczej tylko dla zwolenników bardziej eksperymentalnego grania. Szczególnie „Fourth” to najbardziej intelektualne wcielenie Soft Machine.
VI Land Of Cockayne (1981).
Bardziej komercyjne fusion, flirtujące ze smooth jazzem. De facto to album Karla Jenkinsa. Nie powinno to wyjść pod szyldem Soft Machine. Antykanon.
VII Six (1973).
Dwupłytowy album - pierwszy koncertowy, drugi studyjny. Intrygujący miks fusion, elektroniki i minimalizmu. Soft Machine powoli odchodzi od awangardowych eksploracji. Muzyka bardziej ustrukturyzowana. Tym razem w większym stopniu została uwydatniona melodyka (szczególnie album studyjny). Całkiem niezły album na dobry początek, tym bardziej że to nad wyraz udane wydawnictwo.
VIII Spaced (1996, nagrany w 1969).
Awangardowa muzyka instrumentalna. Eksperymenty z taśmami, turpistyczne brzmienie, nawiązania do sonoryzmu i rileyowskiego minimalizmu. Ciekawostka dla muzycznych freaków.
IX Rubber Riff (1994, nagrany w 1976).
Jeszcze jedno ostrzeżenie. Szkoda czasu, bo to w istocie drugorzędne library music.
X Archiwalne koncerty.
W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat ukazało się mnóstwo archiwalnych koncertów zespołu. Trudno to ogarnąć. Poniżej trzy, które są jazdą obowiązkową. Świadomie wybrałem różne wcielenia stylistyczne zespołu.
Live At The Paradiso (1996, nagrany w 1969) - świetne zwieńczenie okresu psychodelicznego.
Grides (2006, nagrany w latach 1970-1971) - portret grupy z okresu jazz rockowego. Brawurowe wersje koncertowe klasyków.
NDR Jazz Workshop: Hamburg, Germany 1973 (2010, nagrany w 1973). W tym czasie grupa z wolna odchodziła od eksperymentalnych poszukiwań. Wciąż jest to jednak muzyka odległa od komercyjnych miazmatów.
Szkoda pominąć jeszcze takie „żywce”, jak „Noisette”, „Virtually” i „Live at Henie Onstad Art Centre 1971”.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz