17.09.2026
W przypadku Soft Machine znajomość studyjnej dyskografii to stanowczo za mało. Niezwykle istotnym dopełnieniem ich dorobku są liczne nagrania koncertowe. Na żywo grupa pokazywała nieco inne oblicze. Najbardziej rozimprowizowanym kolektywem byli w latach 1970-1972.
Latem 1970 roku muzycy postanowili trochę odpocząć po intensywnych wojażach. W lipcu nie odbył się żaden koncert, w sierpniu, nie licząc prestiżowego występu w ramach „Proms”, grupa zagrała zaledwie dwa razy. 13 sierpnia w londyńskim Royal Albert Hall Soft Machine dostąpił zaszczytu występu na jednej scenie obok Terry'ego Rileya. Był to właśnie słynny „Proms”, czyli koncerty promenadowe, oficjalnie zwane ,,Henry Wood Promenade Concerts”. Szacowna impreza miała już wówczas swoją długą tradycję, jej początki sięgały bowiem 1895 roku. W 1927 roku jej głównym sponsorem stało się BBC, co jeszcze bardziej podniosło rangę przedsięwzięcia. Koncerty były transmitowane przez radio, co z czasem zapewniło „Proms” status najbardziej popularnego na świecie programu prezentującego w sposób nieortodoksyjny dorobek muzyki klasycznej. Od początku lat 60. zwiększono liczbę wykonawców, starano się także poszerzać paletę prezentowanych gatunków muzycznych.
Prawdziwy przełom miał miejsce w 1970 roku, kiedy to wystąpili wykonawcy spoza świata muzyki klasycznej. Otwarto wówczas wrota dla współczesnej „poważnej” muzyki awangardowej oraz wykonawcy z kręgu muzyki popularnej. Reprezentantem ostatniego z wymienionych nurtów był właśnie Soft Machine. W 1970 roku wielu recenzentów piszących o tej imprezie przedstawiało naszych bohaterów jako eksponentów muzyki pop, co dowodzi, jak nikła była ich wiedza na temat kanterberyjskiego bandu. Osobą odpowiedzialną za nowe trendy był Tim Souster, który zaprosił kontrowersyjnych w tym światku artystów, pomimo utyskiwań niektórych ortodoksyjnych konserwatystów. Występ w ramach „Proms” był z pewnością jednym z najważniejszych koncertów w karierze zespołu. Na widowni zasiadło przede wszystkim nobliwe towarzystwo, które nie miało nic wspólnego z koncertami rockowymi. Grupa Wyatta była pierwszym zespołem ze świata rocka, który został dopuszczony w to szacowne miejsce.
Muzycy byli z tego występu umiarkowanie zadowoleni. Po latach najbardziej krytycznie oceniał go Robert Wyatt. Wedle niego była to niepotrzebna próba fraternizacji z muzycznym establishmentem. Występ nie był wolny od problemów natury technicznej. W czasie jego trwania Hugh Hopper zmagał się ze swoim fuzz boxem, który odmawiał posłuszeństwa. Artyści byli nieco zestresowani atmosferą panującą na widowni oraz specyficzną publiką. Na szczęście w Royal Albert Hall nie zabrakło fanów Soft Machine, którzy starali się nieco podgrzać atmosferę. Reakcja bardziej nobliwej części widowni była dość pozytywna. Po występie do Wyatta podchodziły starsze damy witając go słowami „Dzień dobry, Robercie, to było bardzo miłe”.
Wyatt miał tuż przed występem zabawną sytuację. Postanowił wyjść na chwilę z hali, aby zapalić papierosa, jednak gdy wrócił z powrotem portier, który wcześniej nie zauważył jego wyjścia, uznał go za intruza i odmówił wstępu do hali. Skonfundowany Wyatt usłyszał, że „jest to miejsce, gdzie jest grana porządna muzyka”. Perkusiście w końcu jakoś udało się wejść do środka. Warto zaznaczyć, że w czasie koncertu nie zrezygnował ze swojego charakterystycznego scenicznego wizerunku. Na przełomie lat 60. i 70. często grywał rozebrany do pasa, na torsie i brzuchu miał starannie namalowany dystyngowany garnitur i krawat. Grając jeszcze w USA w czasie tournée z Hendrixem miał problemy z jednym z dziekanów uczelni, w murach której zespół koncertował. Dziekan zgorszony jego „strojem” stanowczo zażądał, aby przywdział coś bardziej przyzwoitego, ponieważ w innym wypadku w ciągu kilku minut przerwie koncert.
W czasie blisko 40-minutowego koncertu w ramach „Proms” grupa wykonała trzy utwory: „Out-Bloody-Rageous”, „Facelift” i „Esther's Nose Job”. Impreza była transmitowana na żywo przez radio BBC. Dziesięć dni później koncert można było zobaczyć w telewizji BBC w programie artystycznym ,,Omnibus”. Owocem tego występu była płyta wydana po latach – „Live At The Proms”(1988). Ten sam materiał trafił także na „Live 1970”, gdzie obok nagrań z koncertu promenadowego pojawiły się utwory zarejestrowane w lutym 1970 roku w czasie koncertów w Anglii. Warto nadmienić, że zremasterowana edycja „Third” z 2007 roku została poszerzona o jeden dysk, który zawiera właśnie nagrania z Royal Albert Hall. Nie jest to wprawdzie jeden z najlepszych „żywców” zespołu, to jednak zasługuje na uwagę.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------
Soft Machine - Live At The Proms (1988, nagrany w 1970)
1. Out-Bloody-Rageous (Ratledge) 11.57
2. Facelift (Hopper) 11.22
3. Esther's NoseJob 15.39
a. Pig (Ratledge)
b. Orange Skin Food (Ratledge)
c. A Door Opens And Closes (Ratledge)
d. Pigling Bland (Ratledge)
e. 10-30 Returns To The Bedroom (Hopper, Ratledge, Wyatt)
Skład:
Robert Wyatt - śpiew, perkusja
Mike Ratledge - instrumenty klawiszowe
Elton Dean - saxello, saksofon altowy
Hugh Hopper - gitara basowa

Wprawdzie jestem dość zajęty dzisiaj, jednak Twój kolejny wpis zaintrygował mnie na tyle, iż z zaciekawieniem posluchalem nagrania z owego koncertu. Utwierdzilo mnie ono tylko w przekonaniu o tym, że nigdy nie przekonam się do końca do muzycznej bajki tego bandu. Miejscami wielce frapujące i porywające wykonanie, niemniej nie znalazłem za wiele dla siebie. Szanuję i cenię bardzo ich dokonania z oczywistego okresu, osobiście jednak to za mało.
OdpowiedzUsuń