Edgar Winter Group & Edgar Winter's White Trash - I've Got News For You 1971-1977 (2018)


 

23.03.2025

W czerwcu 2024 roku zamieściłem na blogu recenzję czteropłytowego boxu Edgara Wintera „Tell Me In A Whisper – The Solo Albums 1970-1981”. Tym razem czas na inny box artysty, jeszcze bardziej obszerny, bo sześciopłytowy. Znajdują się na nim nagrania jego dwóch zespołów.

Ponownie jest to wczesny dorobek Edgara Wintera. W zestawie znajdziemy trzy płyty zespołu Edgar Winter's White Trash: Edgar Winter's White Trash (1971), Roadwork (1972) i Recycled (1977). Ponadto trzy albumy innej formacji słynnego albinosa The Edgar Winter's Group: The Only Come Out At Night (1972), Shock Treatment (1974) i The Edgar Winter Group With Rick Derringer (1975). Szkoda, że do boxu dodano mizernie prezentujące się bonusy. Zdecydowanie dominują alternatywne wersje znanych kompozycji (najczęściej singlowe i monofoniczne). Podobnie jak w przypadku wcześniejszego wydawnictwa, najlepiej prezentuje się najstarszy album Edgar Winter's White Trash. Teksańczyk na początku lat 70. znajdował się w apogeum swoich możliwości twórczych. Sprzyjały mu również czasy, bowiem to właśnie wtedy popularna była muzyka, która była mu bardzo bliska. Album zawiera muzykę, która może przywodzić skojarzenia z Entrance (1970). To prawdziwy stylistyczny tygiel, w którym odnajdziemy elementy bluesa, rocka, boogie, rhythm'n'bluesa, popu, funku i soulu. Szczególnie silne są wpływy bluesa, który dla artysty był ważnym punktem odniesienia – miejsce urodzenia zobowiązuje. W zestawie wyróżniają się: balladowy Fly Away, ekspresyjny kawałek rockowy Let's Get In On oraz kolejna nastrojowa ballada oparta na brzmieniach fortepianu i sekcji smyczkowej Dying To Live. Edgar Winter's White Trash to zdecydowanie jedno z największych osiągnięć w dorobku Wintera.

Roadwork (1972) to koncertowy portret zespołu. Materiał nagrano w Nowym Jorku i Los Angeles. Trzeba przyznać, że na żywo grupa prezentowała się inaczej niż na płytach studyjnych. Album jest manifestacją rock'n'rollowej żywiołowości. Materiał bez reszty jest zdominowany przez niezwykle ekspresyjne kompozycje, grane  z ogromną żywiołowością. Jeśli ktoś lubi taki dynamit z dużą ilością dęciaków (trąbki, saksofony) to będzie się czuł, jak ryba w wodzie. Roadwork odniósł spory sukces komercyjny. W Stanach Zjednoczonych dotarł do 23. miejsca, co było naprawdę dobrym rezultatem. Największe tryumfy komercyjne miały jednak dopiero nadejść...

W 1972 roku ukazał się debiutancki longplay formacji The Edgar Winter Group They Only Come Out At Night. Czas pokazał, że był to największy sukces komercyjny artysty. Album dotarł do 3. miejsca na amerykańskiej liście najlepiej sprzedających się płyt. Spektakularne powodzenie zapewnił Frankenstein, który niespodziewanie okazał się niesamowitym hitem. W Stanach  Zjednoczonych dotarł do pierwszego miejsca na liście przebojów. Do dnia dzisiejszego jest to wizytówka Wintera. Jak na standardy list przebojów, utwór jest nietypowy. Dość że instrumentalny, to jeszcze ubarwiony ekstrawaganckimi dźwiękami syntezatora. Skład, który nagrał album jest uważany za najlepszy (Winter, Hartman, Montrose, Ruff). Pierwsza strona płyty jest dość nijaka, druga znacznie lepsza i bardziej urozmaicona.

Druga płyta w dorobku The Edgar Winter Group - Shock Treatment (1974) została nagrana już bez znanego gitarzysty, Ronnie'ego Montrose'a, który odszedł i założył własny zespół. Winter starał się zdyskontować sukces They Only Come Out At Night i prawie mu się to udało. Album cieszył się sporą popularnością, aczkolwiek single, które go promowały, poległy na listach przebojów. Na płycie dominują dwa typy kompozycji. Z jednej strony, ostre, dynamiczne kawałki, które cechuje wręcz hard rockowa ekspresja - „Some Kinda Animal, Rock & Roll Woman, Queen Of My Dreams”. Z drugiej, melodyjne, soft rockowe piosenki - „Sundown, Miracle Of Love, River's Rising. Stopniowo zmniejszają się wpływy bluesa, w wielu miejscach płyta ciąży w stronę bardziej „radiowego” grania.

The Edgar Winter Group With Rick Derringer (1975) był świadectwem obniżki formy. Stylistycznie nie odbiegał znacząco od poprzednika, jednak zdecydowanie brakowało mu jakości. Trudno było doszukać się na nim bardziej charakterystycznych kompozycji, również single nie zdołały się przebić. Winter i jego formacja systematycznie tracili popularność, Potwierdzały to wyniki sprzedaży - „The Edgar Winter Group With Rick Derringerdotarł zaledwie do 124. miejsca na amerykańskiej liście najlepiej sprzedających się płyt. Jaki był jego podstawowy profil stylistyczny? Zaznaczają się coraz większe wpływy funku i soulu, co znajdzie swoje potwierdzenie na następnym wydawnictwie artysty.

Recycled (1977) to powrót Edgar Winter's White Trash. Tak naprawdę album w sensie stylistycznym nie nawiązuje jednak do wcześniejszych płyt formacji. Bliżej mu do nagranego dwa lata wcześniej The Edgar Winter Group With Rick Derringer. Winter postanowił jeszcze bardziej zanurzyć się w funku i soulu. Poszerzono sekcję dętą (saksofony, trąbka). Obowiązki wokalisty przejął ponownie Jerry LaCroix, natomiast Edgar Winter skupił się na partiach instrumentalnych (instrumenty klawiszowe, saksofon altowy). Muzyka coraz bardziej zaczyna ciążyć w stronę popu, ponadto pojawiają się elementy smooth jazzu i bluesa. W sferze wykonawczej nie ma się czego przyczepić, jednak materiał nie porywa, niejednokrotnie zalatuje sztampą. Nie jest to zbyt udana pozycja w dorobku Wintera.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz